Rada dla przyjaciół

Jedną z pierwszych uchwał, jaką dzisiaj Rada Miasta Nowego Sącza przyjęła na sesji budżetowej było przyznanie Tarczy Herbowej „Zasłużony dla miasta Nowego Sącza” dla Towarzystwa Przyjaciół „Sądeckie Hospicjum”. Rada Przyjaciół Harcerstwa Hufca ZHP w Nowym Tomyślu realizuje swoje cele całkowicie społecznie i we współpracy z Nowotomyską Komendą Hufca ZHP. Wszystkich chętnych zapraszamy do współpracy każdą życzliwą osobę fizyczną lub prawną, każdy z Państwa może zostać człon Posiadanie zaufanych przyjaciół to najlepszy kapitał życiowy. Wysłuchają i wesprą w trudnych chwilach, pogratulują szczerze, kiedy trafia się sukces, pożyczą przed wypłatą parę złotych na bułki, pomogą znaleźć pracę, popilnują Ci dzieci, żebyś mógł iść wreszcie do kina, zaopiekują się Twoim czworonogiem, gdy zdarzy się dłuższy wyjazd służbowy. Dobrowolna minimalna wpłata na fundusz Rady Rodziców przy PSP Nr 17 im. Przyjaciół Dzieci w Radomiu w roku szkolnym 2019/2020 wynosi: 1 dziecko w naszej szkole – 30 zł 2 dzieci w naszej szkole – 40 zł 3 i więcej dzieci w naszej szkole – 50 zł. WPŁAT MOŻNA RÓWNIEŻ DOKONYWAĆ BEZPOŚREDNIO NA KONTO: SANTANDER BANK POLSKA S.A. Rada Naukowa Wydawnictwa Stowarzyszenia Absolwentów i Przyjaciół Wydziału Prawa Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego dba o poziom merytoryczny monografii publikowanych w Wydawnictwie. Działanie na rzecz swobodnego dostępu do informacji, niezbędnej dla rozwoju społeczeństwa obywatelskiego; 5. Wspieranie dobroczynności. Rada Przyjaciół Harcerstwa Organ reprezentacji. Sposób reprezentacji. Do składania oświadczeń woli oraz dokumentów w przedmiocie praw i obowiązków majątkowych w imieniu stowarzyszenia ... Koncert poetycko – muzyczny „Przyjaciele dla Przyjaciół” 23 października 2017 0 admin Aktualności Muzyka 22 października odbył się spektakl „Przyjaciele dla Przyjaciół” poświęcony wspomnieniom o Małgorzacie Bartyzel wybitnej kobiecie, która była cenionym teatrologiem, krytykiem literackim, dziennikarzem, posłanką na ... © 2014 by Kaliskie Towarzystwo Przyjaciół Nauk & Bogumiła Celer. Proudly created with Wix.com REGULAMIN RADY RODZICÓW w Przedszkolu nr 64 im. Przyjaciół Kubusia Puchatka w Warszawie, ul. Porajów 3 Podstawa prawna: Ustawa z dnia 14 grudnia 2016 r. Prawo oświatowe (Dz.U. z 2018 r. poz. 996 z późn. zm.) Statut Przedszkola nr 64 im. Przyjaciół Kubusia Puchatka w Warszawie. Rozdział I Postanowienia ogólne §1 Regulamin niniejszy określa cele, […] Zapraszamy mieszkańców gminy Dopiewo do udziału w koncercie 'Kolęda dla przyjaciół', który odbędzie się 27.01.2019 roku o godzinie 18.00(niedziela), w kościele pw. Św. Marcina i Św. Wincentego M. w Skórzewie.

Przemysław Witkowski - Jak się hartował bank (fragment książki Chwała supermanom)

2019.08.09 10:30 FunkcjonariuszKulson Przemysław Witkowski - Jak się hartował bank (fragment książki Chwała supermanom)

Polska transformacja ustrojowa obfitowała w cuda najróżniejszej materii – Polska Partia Przyjaciół Piwa, albumy Kasi Kowalskiej czy nawrócenie Roberta Tekieli – bestiariusz kuriozów jest praktycznie nieograniczony i cudownie egzotyczny, gdy patrzymy na ten okres z dzielnych lat nastych.
Przaśność, zmieszana w równych proporcjach z koturnowością i bolesną chęcią naśladowania Zachodu, konstytuowały estetykę tej epoki, będącą dziś koszmarnym snem dorobkiewicza. Dlaczego koszmarem? Ponieważ, kiedy młody burżua spojrzy wstecz, zobaczy domy-bazyliszki, komórki wielkie jak cegły i spocone wąsy w garniturach od Armaniego swoich bezpośrednich poprzedników. Dziś pachnący, ogolony, ćwiczący na siłowni i prenumerujący Logo japiszon nie chce pamiętać, że jego wcielenie sprzed dwudziestu lat przypominało bardziej moskiewskich Nowych Ruskich, niż brokerów z londyńskiego City. Ów okres Sturm und Drang kapitalizmu na piastowskich ziemiach zainstalował jednak w Polsce uznawany za naturalny, przeźroczysty i niepodważalny świat świętego prawa własności, elastyczności i niewidzialnej ręki rynku, a dokonał tego produkując dzieła, których nie powstydziłaby się literatura parenetyczna.
Ja osobiście szczególną miłością – miłością chorą, pokręconą i dziwną – darzę jedno dziecko tego okresu, którego estetyczny i etyczny kręgosłup do dziś powoduje u mnie spazmy i dreszcze. Nie dochowało się ono jakiejś masowej recepcji, nie ma praktycznie poza mną wiernych widzów, fanklubów w sieci czy innych form masowego kultu. A przecież w gronie największych dzieł propagandy stoi na równi z takimi tuzami jak Ewigte Jude, Sierżant York czy Bitwa Warszawska 1920. Zarówno obsada aktorska (Ferency, Wrocławski, Kraftówna, Bilewski, Pyrkosz, Wakulinski, Walczewski, Bończak, Zelnik i wielu innych), celebrycka (Foremniak, Mucha) jak i tematyka predestynują to dzieło do statusu wprost symbolicznego dla polskiej transformacji, gdzie osnowa kapitalistyczna zgrabnie splotła się zgrabnie z wątkiem katolickim.
Tym wspaniale strasznym, acz nieco zapomnianym produktem, jest serial dla dzieci i młodzieży z 1993 roku – Bank nie z tej ziemi. Opowiada on o perypetiach ducha kolejno – przedwojennego bankiera/bankruta/samobójcy – Henryka, który walczy o własne zbawienie, jakie zapewnić mu może tylko sukces rynkowy jego własnego banku. Na podstawie przygód bohaterów – z jednej strony dobrych duchów/aniołów i walczących z nimi o duszę bohatera diabłów – polska transformacja ustrojowa staje się światem, w którym sukces kapitalistyczny zrównany jest ze zbawieniem duszy, a bankructwo (czarny dzień licytacji) z potępieniem wiecznym.
W Banku nie z tej ziemi, katolicka hierarchia bytów, uznawanych przez wiernych za sacrum, powiązana została z nazewnictwem wprost pochodzącym z systemu kapitalistycznego – Bóg nazywany jest tu Szefem, św Piotr – Prezesem, a święci/Ojcowie Kościoła zaś występują pod nazwą Rada Nadzorcza. Założenie banku i jego sukces to sprawa zbawienia, rzecz wagi światowej, a inflacja to z kolei dzieło szatana. Prawo, jakim kierują się siły nieba, brzmi wprost jak prawo handlowe, co wskazywać może na boski komponent systemu kontroli i podtrzymania systemu kapitalistycznego. Już sama nazwa – Bank Wszelkiej Pomocy brzmi jak przydomek Matki Boskiej. Samobójstwo Henryka – grzech śmiertelny w religii katolickiej, może zostać tu odkupiony poprzez działalność bankową. Redystrybucja, to w dziele reżyserowanym przez Waldemara Dzikiego, niepohamowane miłosierdzie, które oznacza deprawację i wepchnięcie całego narodu w ręce Szatana. Tytuł odcinka trzeciego: Srebrniki czyli karta kredytowa – pozostawiam w tym kontekście bez komentarza, jako explicite oczywisty.
W Banku nie z tej ziemi demonizowanie poprzedniego systemu jest wyrażone wprost, gdyż główny przeciwnik bohaterów, diabeł Gert, jest martwym majorem Urzędu Bezpieczeństwa. Powstaje jednoznaczna analogia między Piekłem a poprzednim systemem społeczno-politycznym, którego ów diabeł jest symbolicznym przedstawicielem. Ciągła parodia języka i pojęć marksistowskich również ma na celu ośmieszenie partyjnego żargonu okresu PRL. Do tego, jak łatwo zauważyć, w komunizmie nie ma zbawienia, bo zbawienie bohatera zostaje tu utożsamione z sukcesem prywatnego banku – działalnością kapitalistyczną. Nawet Diabeł Joe, Amerykanin, mimo że ma cztery tysiące lat i na początku swojej kariery był faraonem, nie jest szefem zastępów piekielnych. Arcydiabłem jest najmłodszy stażem major Gert, gdyż, o ile rozumiem intencje autorów serialu, nie ma większej aberracji i zła niż ustrój komunistyczny. Zdaje się to potwierdzać fakt, że większość wyzwisk w serialu ma związek z poprzednim systemem – padają określenia takie jak – bolszewicka agentura, kryptokomuchy, bolszewicki pasek, sowiecki czerwony kablu, bolszewicki dekownik czy też ty czerwony insekcie – i to wszystko w serialu nominalnie dla dzieci.
Nie należy się więc dziwić, że przy takim nawale negatywnej waloryzacji, żeby nie powiedzieć antylewicowej nagonki, autodefiniowanie się jako socjalista, komunista itd. w Polsce po roku 1989, wiązało się z jeszcze większym negatywnym odium społecznym niż samookreślenie jako, na przykład, homoseksualista. Nie przypominam sobie w polskiej kulturze masowej geja o szatańskiej proweniencji, choć dopuszczam w tej materii moją niewiedzę i przyjmuję do wiadomości praktycznie nieograniczoną polską fantazję, więc może i zaszły takie przypadki.
O ile PRL to zdegenerowane, złe i bezbożne czasy, tak przedwojnie rysuje się w serialu rzekłbym rajsko. Wyraźna opozycja – przed wojną piękny bank, a za PRL – drukarnia, fabryka kart pocztowych, a na końcu komornik, pokazuje wyraźnie gdzie kończą bolszewicy i ich utopijne wizje. Degeneracja, bankructwo, licytacja – to zdaniem scenarzysty serialu koniec socjalistycznego projektu. Dwudziestolecie międzywojenne z kolei to radosna konsumpcja (Henryk) oraz honor, klasa i odwaga (rotmistrz Ksawery). Ostatecznie przecież przedwojenny oficer dołącza do anielskich zastępów, gdyż odmawia zdjęcia munduru i nie chce kryć się przed bolszewickim najeźdźcą.
Aktualna rzeczywistość społeczno-polityczna zdaje scenarzystom rysować w dużo bardziej optymistycznych barwach, gdyż celem działania niebiańskiego banku jest w serialu pomoc potrzebującym, nie zaś jakikolwiek zysk ekonomiczny. Owa anielska instytucja, pragnąca pomagać biednym, zagubionym w aktualnej rzeczywistości, staje się ucieleśnieniem tej mitycznej Ziemi Świętej do której stworzenia dążyli, walcząc z władzą PZPR, intelektualiści związani z Solidarnością; światem, gdzie aparat państwa nie krępuje inicjatywy, system zachęca do bogacenia się, ale zarazem pochyla się nad każdym pokrzywdzonym ze zrozumieniem i troską; światem z broszur Platformy Obywatelskiej.
Scenarzysta nie ma wątpliwości, skąd bierze się opór przeciwko liberalnym przekształceniom i brak zgody społecznej na ustrojową transformację. Spór o wizję państwa, naturalny przecież dla sceny politycznej, w wypadku sygnalizowania przez jakikolwiek podmiot chęci ingerowania w wolny rynek, staje się od razu szatańską anomalią. Wódka rozdawana przez diabły z dopłatą, nie dość, że powoduje inflację, nad która obradować musi Rada Nadzorcza, to jeszcze wywołuje wśród mieszkańców Warszawy lustracyjną gorączkę. Dialektyka godna wczesnej Gazety Wyborczej. Okazuje się więc, że podważanie grubej kreski, niezgoda na cięcia w wydatkach socjalnych i protesty to wynik pijaństwa, oszołomienia, czasowej utraty zmysłów, czytaj, jeszcze jeden kamyczek do ogródka oszołom polski. Żeby młody widz nie miał już jakichkolwiek wątpliwości, okazuje się, że partię antyreformatorską, na której zebranie trafia Ksawery, założyły i tworzą same diabły.
Wszystko dlatego, że na szczycie hierarchii wartości promowanych w Banku nie z tej ziemi znajduje się niepodważalne i święte prawo własności. Jest to sacrum o takiej mocy, że Zło w rzeczy samej konstytuuje się tutaj poprzez podważenie tej podstawowej zasady rzeczywistości. Diabłami nie są tu, moim zdaniem, zdecydowanie mocniejsi symbolicznie, Dżyngis Chan, Adolf Hitler czy Ted Bundy, ale gangsterzy, kasiarze i wielcy niszczyciele prywatnej własności środków produkcji – komuniści. Zarówno kasiarz Leon Kura, gangster Joe, jak i major Gert popełnili, zdaniem autorów serialu, przestępstwo największe, złamali prawo własności, zajmując należące do kogoś innego dobra, podważając naturalny porządek rzeczy, gdzie nierówności majątkowe są słuszne, a próba ich przekraczania to co najmniej bezsensowna walka z naturą.
Żeby było jasne, że scenarzyści nie widzą rozwiązania komunistycznej aberracji w powrocie do przeszłości, dostaje się w Banku nie z tej ziemi również arystokracji, gdyż nie da się ukryć duch, jaki przenika ten serial, to duch sensu stricte burżuazyjny. Jedynym przedstawicielem szlachty w serialu jest pojawiający się w odcinku piątym (Diabelskie tango) major Gert, który udaje szarmanckiego filantropa, jakim zdaje się być z początku tajemniczy hrabia Czerniawski. Pieniądz, aby był środkiem nabywczym o naturze niebiańskiej, musi być zarobiony, a nie odziedziczony, dlatego koniec końców diabelska natura arystokraty zostaje obnażona, pozostawiając, w rzeczywistości serialu, jako jedyne prawomocne źródło zarobkowania działalność kapitalistyczną. Filantrop musi okazać się oszustem, bo jak powiada neoliberalny klasyk, nie ma przecież darmowych obiadków.
Także hazard to kolejna w produkcji odsłona grzechu marnotrawstwa i braku szacunku do własności. Hazardzista Józio może być jednak wyleczony ze swojego nałogu (zbawiony?) tylko dzięki kapitalizmowi i z przegranego stróża nocnego-nałogowca stać się maklerem, w którego zawodzie ryzykowanie pieniędzy ma przecież swoją uprawomocnioną pozycję. Tylko wolny rynek może umieścić Józia we właściwym miejscu, tak, aby jego choroba zamieniła się w ważną społecznie umiejętność, a grzech przeciwko własności zmienił się w cegiełkę, która dołożona zostanie do zdrowych kapitalistycznych fundamentów.
Para bezdomnych: Malboro (Bohusz Bilewski, były emigrant polityczny) i Borygo (Witold Pyrkosz, były więzień) pełnią w Banku nie z tej ziemi rolę chóru z tragedii greckiej. Gdyby ktoś jeszcze nie pojął, jaka jest myśl przewodnia produkcji, to z ich ust padają zdania, których wymowa jednoznacznie buduje wydźwięk zarówno prokapitalistyczny i proamerykański (nawet żule liczą pieniądze; u nas na bruklinie, spojrzysz na telefon, a numer sam się wykręca; jak wiesz zawsze byłem za kapitalizmem z ludzką twarzą, nawet w więzieniu siedziałem, żeby dożyć takiej chwili; warto było dożyć takiej chwili).
Tak jak Lenin głosił, że sprzątaczka może w państwie socjalistycznym być premierem, tak Dziki wskazuje, że nie ma problemu, aby bezrobotna włókniarka z Łodzi została w kapitalizmie prezeską warszawskiego banku. Co ja zrobię bez pieniędzy i mieszkania – pyta świeżo przybyła do stolicy bezrobotna – lecz zaraz oba brakujące dobra pojawiają się za sprawą dobrych duchów – aniołów biznesu, jak samo ciśnie się na usta. Prosto jest dostać teraz pracę (Ewa wchodzi do pierwszej instytucji z brzegu i od razu jest przyjęta do sprzątania), pieniądze leżą na ziemi, choć pochodzenie tych wielkich jest w rzeczy samej boskie. Kapitalizm jako taki okazuje się być tu systemem przyjaznym, dającym szansę pracowitym, uczciwym i oszczędnym. Kwintesencją społecznej wizji Dzikiego wydaje się zdanie wypowiedziane przez robotnicę Ewę do jej „opiekunów” z klasy średniej: ja tak naprawdę niewiele z tego rozumiem, ale wy wszyscy jesteście dla mnie przecież tacy dobrzy.
Na pierwszy rzut oka skrajnie wewnętrznie sprzeczna dychotomia: katolicka nauka społeczna – kapitalizm, w Banku nie z tej ziemi zostaje gładko przekroczona. Uzbrojony w wymiar transcendentalny kapitalizm uzyskuje dodatkowe oręże w walce zarówno o dyskursywną i realną, materialną dominację w polskiej rzeczywistości po roku 1989 i nie da się ukryć, robi z umysłów młodych widzów serialu kiełbasę. Nie ma więc większego znaczenia, jaką partię wybierzemy z prawicowego katalogu, skoro spokojnie mogą się one wymieniać Zytą Gilowską, jako ministrem finansów. System pozostaje bez zmian, nienaruszalny, naturalny, święty, a w tym serialu mamy boleśnie łopatologiczną tego egzemplifikację. Jak łatwo zauważyć, Waldemar Dziki ma nieco więcej na sumieniu, niż tylko wprowadzenie do polskiej popkultury Małgorzaty Foremniak.
submitted by FunkcjonariuszKulson to Polska [link] [comments]


2019.03.29 16:14 throwaway19329pl Smutna prośba o poradę

Czołem ziomeczki, piszę z alt-konta, bo troszkę się wśród was udzielam, i nie chciałbym mieszać z tym smutnego tematu tego postu. Choćby dlatego, że Reddit jest w ostatnim czasie taką terapeutyczną odskocznią, jak chłodno by to nie zabrzmiało...
Kilka tygodni temu u mojej Mamy zdiagnozowano nowotwór. Niestety wykryty późno, nie dający wyraźnych objawów. Wstępne rozpoznanie mówiło o raku jajnika, po operacji i histopatologii okazało się, że ognisko było jednak w trzustce. Dla niewiedzących - oba należą do najbardziej agresywnych, zabójczych nowotworów. Rokowania były bardzo złe od samego początku. Przez tydzień-półtorej po operacji trochę się polepszyło, ale potem nastąpiło pogorszenie, a wczoraj Mama wróciła na OIT. Trzeba więc pilnie myśleć o najgorszym.
W międzyczasie udało nam się ustalić sporo spraw, no i tak zwyczajnie porozmawiać... ale kilku tematów po prostu nie miałem serca poruszać. Mam oczywiście przyjaciół, oraz blisko zaprzyjaźnionych sąsiadów, ale nie chciałbym zrzucać zbyt wiele na innych. Więc zanim będę grzebać w sieci, chciałbym się spytać Was - być może ktoś miał już podobne smutne doświadczenie.
A tak na koniec, rada i trochę prośba ode mnie. Zadzwońcie, odwiedźcie swoich rodziców, dziadków, bliskich. A jeśli jest coś, co chcieliście z nimi zrobić, a z różnych drobnych powodów odkładacie - pomyślcie o tym. Nie żyjemy wiecznie.
To tyle. Wybaczcie ponury temat, ziomeczki.
submitted by throwaway19329pl to Polska [link] [comments]


2019.01.15 22:27 Gazetawarszawska Czy to Izrael dokonał zamachu na Adamowicza?

Okupacja żydowska w Polsce15 January 2019
+++
Laudetur Iesus Christus
Nie ma na to żadnego dowodu, ale poszlaki, korzyści wskazują na to, że tak właśnie jest. I czy to może konferencja Irańska: – „Globalna konferencja na temat sytuacji na Bliskim Wschodzie, w szczególności w Iranie”
– stała się doraźną przyczyną zamachu na Adamowicza, to jako elementu dyscyplinującego „polskie władze” – Dudę i Morawieckiego?
+
Zanim przejdziemy dalej, kilka słów o samym Adamowiczu i bezpośrednim zdarzeniu zamachu. Adamowicz, który tak bezczelnie rugował wszystko co polskie, posmakował w końcu własnej medycyny. Orkiestra (WOŚP) – tj. jako organizacja charytatywna – to system żydowsko-masoński, polegający na zmiękczaniu psychiki okradanych społeczeństw i samooszukiwaniu się samych złodziei.
Złodziej kradnie miliony, ale aby uspokoić sumienie, to organizuje akcje charytatywne i podrzuca okradanym jakieś tam grosze. Owsiak to przedłużenie zup kuronia, a zupy kuronia, to prosty zabieg socjotechniki wymyślony dla polskich przemian przez Tavistock Institute (Rothschild) już w 1980 roku. Założenia tej „zupy kuronia” przywiózł do Polski z Londynu intelektualista, mason Jan Józef Lipski.
+
Jeżeli już tak się stało, jak się stało, to dobrze, że trafiło to na Adamowicza, oto (hasła):
- WOŚP to impreza złodziei dla idiotów. - Gospodarka wolnorynkowa. - Prywatne firmy ochroniarskie zamiast policji państwowej. - No i gwiazdor Adamowicz, który zabiega o popularność u gawiedzi.
W normalnym państwie i społeczeństwie imprezy charytatywne jako pomoc już stała, a nie powypadkowa typu kataklizmu: trzęsienia ziemi lub wojny, przyzwyczajają społeczeństwo do widoku milionów zgłodniałych, bezdomnych ludzi w ich własnym bogatym kraju. Kraju pełnym dóbr nadprodukcji rolnej, czy cegły do budowy domów. Gdzie ci głodni i bezdomni nie są takimi skutkiem naturalnej biedy czy niedostatku fizycznego, ale wynikiem manipulacji socjalno-ekonomicznej, prowadzącej do faktycznego ludobójstwa. I te wszystkie zbiorowe wigilie dla bezdomnych, którzy z roku na rok są coraz liczniejsi, czy te „orkiestry” wywołują u ludzi normalnych jedynie gniew i oburzenie, a dla durniów są powodem do satysfakcji.
Adamowicz został zadźgany na scenie wystawionej dla takich właśnie durniów, którzy — raz na rok — wysilają się na ten jednorazowy odruch człowieczeństwa. A potem niech no będzie gospodarka wolnorynkowa. Gospodarka wolnorynkowa i prywatna policja to właśnie coś, co jako medycyna własna, bezpośrednio dotknęło Adamowicza i zakończyło się jego śmiercią, a która nie musiała się wydarzyć. Bo normalna policja państwowa, sprawna i dobrze wyszkolona, widoczna publicznie, łatwo wprowadza porządek i spokój, a każde niestandardowe zachowanie potencjalnego napastnika jest jej łatwo zauważalne, co daje czas na skuteczną reakcję ochrony. Tu w tym bajzlu na scenie, w tym rapie poniżającym nasz stopień świadomości i reakcji do poziomu naćpańców, Adamowicz został śmiertelnie ugodzony nożem. A nie jest takie oczywiste to, czy ten zamachowiec Stefan zadał te wszystkie ciosy lub jakikolwiek w ogóle. To nie jest takie pewne, że to on jest sprawcą!
Syn Boga, czyli planowanie zabójstwa spontanicznego ...(Zamach Warszawski) aby zrozumieć tę metodykę planowania zabójstwa, należy czytać od końca, czyli chronologicznie) www.nieszuflada.pl Syn Boga należy przeczytać także (klasyk) http://gazetawarszawska.com/antykosciol/283-manfred-adler-wolnomularstwo-a-watykan ...
Dodatkowo policja państwowa ma zintegrowany system informacji oraz prewencji i taki nożownik łatwo byłby wychwycony, znacznie wcześniej niż na scenie, z nożem w ręku. Oczywiście w państwie normalnym – bez Adamowiczów – tacy napastnicy siedzą w więzieniach lub psychiatrykach, a nie chodzą po ulicach. Dobrze się zatem stało, że w tym nawisie zbrodni i przestępstw, które rozpościerają się nad Nasz Ojczyzną Polską, nasz napastnik trafił w Adamowicza, a nie jakiegoś bezdomnego emeryta, który śpi na ulicy, gdyż jego mieszkanie Adamowicz szykuje dla uchodźców, bo Adamowicz ma dobre serce i jest nowoczesny. To tyle o tym proroku nowych czasów, który jakoś kojarzy się z drugim podobnym mu harcownikiem żydostwa Lechem Kaczyńskim, który również posmakował własnej medycyny.
I tu dochodzimy do pytania: Dlaczego? Lub kto za tym stoi?
No bo taki luksusowy chuligan, który lubi dolce vita, nigdy nie wskoczy na scenę, aby kogoś zabić i potem siedzieć 20 lat, gdzie zupa więzienna nie jest zbyt wyrafinowana smakowo, a i więzienie to nie Majorka. Napastnik 27-letni Stefan Wilmont, który przedstawił się jako Stefan Miłosz, to mieszkaniec Gdańska i jako tak się prezentujący musiał być – w chwili zamachu – pod wpływem narkotyków. Bo zwykły bandyta, rabuś bankowy tak się nie zachowuje. A cała złożona kwestia podejścia do ofiary i zdolności do rozpoznawania czynu jest tu u Wilmonta podobna do zamachu na Rosiaka zastrzelonego przez Cybę. Tam Cyba był pod wpływem narkotyków i żaden śledczy nie przesłuchał go aż do ośmiu godzin po zatrzymaniu, a to z tego względu, aby odruchowo nie stwierdzić stanu upojenia narkotycznego. Przypuszczalnie podobnie będzie z Wilmontem. Co więcej, podobnie będzie z logistyką podejścia do ofiary. U Rosiaka kamery wideo, które kontrolowały otwieranie furtki, zostały wyłączne na dzień zamachu i Rosiak wpuszczał wszystkich bez kontroli w monitorze. Tu podobnie, przeciętny gangster, który wyszedł z więzienia kilka dni temu, potrafi tak posłużyć się plakietką „media”, że skutecznie przechodzi przez kontrolę ochroniarzy. Tak u Rosiaka, jak i Adamowicza, zamachowiec idzie prostą ścieżką z dobrą znajomością luk w ochronie. Czyli jest niewątpliwe, że za zamachami stały służby, a nie żądza zemsty jakiegoś psychola.
Za pomocą mordu na Rosiaku trzeba było odwrócić uwagę od porwania i zamordowania Dr. Wróbla, który miał być państwowym ekspertem ds. „katastrofy smoleńskiej”, a który rozgłaszał powszechnie hipotezę samolotu bliźniaka TU-154M, który został podrzucony w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 roku. Eugeniusza Wróbla porwały i zamordowały służby, a winę zwalono na syna, który miał być rzekomo chory psychicznie. Sprawa ta jakoś źle wyszła i syn Wróbla pojawił się żywy - jeden dzień po zabójstwie - w środku miasta, co wykluczyło dalsze manipulacje nim – np. zamordowanie go. Skutkiem tego Wróbel junior został zamknięty w domu wariatów – a mord na Rosiaku odwrócił od niego uwagę.
Co jednak kryje w sobie zamach na Adamowicza? Z całą pewnością nie jest to zamach z pobudek osobistych lub politycznych. Adamowicz to zwykły figurant, o dobrym wyeksponowanym nazwisku, w znanym, dużym mieście i zamach taki jest przedsięwzięciem propagandowym, mającym dać echo w świecie, no i nastraszyć polskich pachołków np. Tuska, świadków Aber Gold etc, ale to są sprawy drobne. Taki głośny zamach ma wywołać szok społeczny, coś ukryć, lub coś wyeksponować, a to najlepiej wyrazić fałszywie.
W Polsce takim zamachem był zamach warszawski zwany katastrofą smoleńską, zamach na samolot CASA, niedoszły zamach na samolot PLL LOT – kapitana Wrony — lot LO016 /Boeing B-767-300. W sąsiedzkim kraju – w Szwecji – dokonano podobnych zamachów, ale o mniejszej ilości strat ludzkich. W roku 1986 zastrzelono premiera Olofa Palme, a 11 września 2003 roku zamordowano minister spraw zagranicznych Anna Lindh.
Czy może będzie nowa hanuka, nuklearna hanuka nad Europą?(Judaism & Islam)... twarz, zemsta musi nadejść! I nie byłby to pierwszy odwet czy kara za szwedzkie nieposłuszeństwo lub bunt. Żydzi zamordowali tam czołowych szwedzkich polityków: Bernadotte – szwedzki delegat ...
Oboje – Lindh i Palme – mieli żydowskie korzenie i oboje byli antysemitami. Palme nienawidził Izraela i wśród europejskich socjaldemokratów prowadził antyizraelski front, Lindh zaś podobnie bezpośrednio krytykowała Izrael za ludobójstw na Palestyńczykach. Palme został zastrzelony na ulicy – przez nieznanego sprawcę – przypuszczalnie przez swojego syna, na co są poważne poszlaki. Lindh została zraniona w jamę brzuszną w domu towarowym NK, a jako tylko lekko ranna została później zarżnięta na sali operacyjnej przez zmieniających się chirurgów i nie jest wiadome, kto podciął jej aortę, która ostatecznie doprowadziła do wykrwawienia. Do tej pory był to temat tabu w Szwecji, ale rok temu państwowa telewizja szwedzka zezwoliła na upowszechnienie części tajnych materiałów o lekarskim mordzie na minister Lindh. Anna Lindh 2003, Olof Palme 1986, a wcześniej Folke Bernadotte – zamordowany w Jerozolimie w 1948 (Liga Sterna) to szwedzkie ofiary żydowskich zamachowców.
Podobnie jak w Polsce: CASA w Mirosławcu 2008,…. w Smoleńsku 2010… Warszawie w dniu 1 XI 2011. Wszystkie te trzy zamachy zostały dokonane przez żydów, a ciężar logistyczny spoczywał głównie na agentach Izraela w Warszawie sterowanych z zagranicy – przypuszczalnie z Izraela.
Żydzi rozpoczęli zamach na Polskę. ...(Okupacja żydowska w Polsce)... głównym beneficjentem tej niewypowiedzianej wojny jest ew. będzie ośrodek obcy - żydzi. Tak to wygląda. Nominalne władze nie robią niczego, aby się temu przeciwstawić. Ale nie tylko chodzi o tę ...
Zamach na CASA był chyba nie do końca udany, jego celem było przetrzebienie kadry dowódczej polskich sił zbrojnych, aby dać takie wakaty żydom, z podobnych powodów zamordowano majora Wojciecha Rułka. Katastrofa smoleńska była podobnym zamachem, ale już o większym wymiarze międzynarodowym – celem było zwabienie międzynarodowych żałobników do Warszawy, na pogrzeb Lecha Kaczyńskiego i wysadzenie ich wszystkich w powietrze. Zupełnym zaś niewypałem była próba mordu rytualnego – składanie ofiary z gojów – w samolocie LO016 /Boeing B-767-300 – lądującym w Warszawie w dniu 1 XI 2011 roku. Bardzo zdolny pilot kap. Wrona lądowaniem na brzuchu uratował wszystkich na pokładzie i rabini czekający w poczekalni na katastrofę odeszli niepyszni.
+
W tych zamachach, oprócz wymiaru wyniszczania fizycznego polskich ofiar, widać wyraźny wymiar żydowskiej duchowości. Żyd rytualnie morduje Polaków, osłabia Polskę przez dobijanie resztek jej elit i pozostają tylko lemingi (osły do noszenia żydów). Yaweh na to patrzy i cieszy się, błogosławi żydom. To jednak nie wszystko. Istotnym, a może najważniejszym elementem tego zbrodniczego rytuału, jest wola samych ofiar dających zapraszające przyzwolenie na mord. Wyraża się to filosemityzmem, auto upodleniem, donosicielstwem na innych, czy samych siebie. Centrum tej zbrodniczej sakralności jest chanuka. W żadnym kraju europejskim żadne władze nie obchodzą żadnej chanuki, a nawet te, które są ściśle terroryzowane przez żydów, bo ci Francuzi czy Szwedzi mają zarówno obrzydzenie do tego zbrodniczego procederu, wiążącego się nierozerwalnie z innymi rytuałami, jak na przykład rytuał uboju czy zjadanie uszu Hamana lub wcześniej wieszanie go📷
– co jest u dzieci żydów zabawą lalkami.
📷
Uszy Hamana - Purim
Narody dobrze rozpoznają tę zbrodniczość, a zwłaszcza właśnie prowokacyjny, ludożerczy charakter tych świąt.
Chanuką celebrują żydzi ducha ludobójstwa i nietolerancji wobec gojów. I jeżeli ta chanuka jest dozwolona w Polsce, jest wpuszczana do Sejmu i Senatu, do siedziby Prezydenta RP, to też oznacza to przyzwolenie na te zbrodnie i zaproszenie do nich – dla żydów ma to bardzo ważny charakter symboliczno-metafizyczny.
Goj, który pali chanukę, nawet nie wie, że prosi żyda, aby ten go unicestwił. 2200 lat temu gojami byli Grecy, a w Polsce obecnej takim gojami skazanymi rytualnie na śmierć są Polacy. Polacy proszą żyda o to, aby ten ich unicestwił, jak unicestwiono wtedy Greków, bo goj w Polsce jest tak samo nieczysty, jak Grek w Jerozolimie. Goj prosi żyda o zabicie i żyd spełnia to, o co sam goj prosi, co prowokuje. Dzięki temu, gdyby nawet jakiś Yaweh dopatrzył się u żyda jakiegoś uchybienia prawu, to żyd jest zawsze niewinny, bo wtedy żyd powie: „on sam tak chciał”. Dosłownie! Bo nawet o zbrodni ukrzyżowania Pan Jezusa Chrystusa żydzi mówią: „to nie my, on sam się powiesił na krzyżu…”. Czyli są żydzi i tam, i tu całkowicie niewinni.
Cóż jednak oprócz tej kabały żydowskiej mistyki i obłędu jest motywem głównym lub doraźnym zamachu na Adamowicza i czy ten zamach można powiązać z żydami w ogóle? Oto, że nie ma żadnych dowodów na jakiekolwiek powiązania zamachowca z żydami, ani doraźnej roli Adamowicza – oprócz jego chanukowego zapraszania żydów do zabicia go – bo i on palił chanuki, więc zaprosił do siebie, na swoją głowę demona - a to na podobieństwo zaproszenia demona śmierci przez Lecha Kaczyńskiego, który go zabił.📷
Czy innych Adamowiczowi, Kaczyńskiemu podobnych w Sejmie i Senacie – a ostatnią z nich jest Beata Mazurek, a pierwszym był Marek Jurek. I nad nimi wszystkimi unosi się demon śmierci, który uderzy aby ich zabić – i to tak okrutnie, jak Adamowicza czy Kaczyńskiego. Ich wszystkich, bo nie było tam nikogo sprawiedliwego, który by powiedział: „idź precz szatanie"!
+
Są jednak fakty, krajobraz cały, w który to ten zamach na Adamowicza dobrze się wpisuje - w jako większą spójną całość.
Zauważmy, że kilka dni temu Andrzej Duda, jak i Mateusz Morawiecki dowiedzieli się z telewizji, że Polska jest organizatorem konferencji ws. Iranu. O takiej konferencji obaj poliniarze dowiedzieli się 10 stycznia – z mediów, w komentarzach na konferencji Michael'a R. Pompeo. O konferencji tej dowiedzieli się jako ostatni, bo żydzi z gminy warszawskiej wiedzieli to już dwa tygodnie wcześniej. Zaskoczenie i Dudy, i Morawieckiego było bardzo trudnym do ukrycia, a to szczególnie z tego powodu, że informacja ta wywoła gniew i oburzenie wśród Polaków. Społecznie od razu zauważono, że konferencja będzie czymś bardzo niedobrym dla Polski i zaszkodzi stosunkom z Iranem, który jest Polsce i Polakom bardzo przyjazny. Polacy pamiętają, że Iran dał polskim uciekinierom z ZSRR schronienie, a więc Polacy mają wobec Iranu dług wdzięczności. Dla Polaków stało się dość jasne to, że konferencja nie tylko może doprowadzić do wojny na Bliskim Wschodzie, a nawet może wywołać III wojnę światową, która niewątpliwie zaszkodzi Polsce jeszcze bardziej niż ta ostania. W takim to tle dumne pokrzykiwanie rzecznika Dudy i Morawieckiego o rzekomym znaku wzrastającego prestiżu Polski w świecie wypadło nadzwyczaj słabo. Tak Duda, jak Morawiecki polubili swoje tytuły władców i chętnie by rządzili polinem do końca świata. Jednak tajne badania i prognozy popularności przynoszą tym obu bardzo złe wiadomości. Polacy nienawidzą Dudy i Morawieckiego, i tylko czekają na wybory, aby zagłosować na każdego innego, byle tylko nie na tych dwóch. Oni to wiedzą i z tego powodu entuzjazm dla Konferencji ws Iranu jest słabo wyreżyserowany, bo to dodatkowo podważy ich wizerunek wśród wyborców.
Konferencja Irańska może doprowadzić do trzeciej wojny światowej, a niewątpliwe jej oddźwięk będzie arcynegatywny społecznie, tak w Europie, jak i w Polsce. Europejczycy, a nie tylko Niemcy, Francuzi czy Rosjanie coraz częściej postrzegają Polskę jako żydowskiego konia trojańskiego w sercu Europy i te negatywne wypowiedzi pod adresem Polski ze strony różnych komisarzy EU mają często zabarwienie antysemickie. To dosłownie, bo Polska jest postrzegana jako jakieś obrzydliwe żydostwo w sercu Europy i ataki na Polskę są przeprowadzane z pobudek antysemickich. Bo antysemityzm to uczucie wstrętu wobec wstrętnych, a my już od dawana jesteśmy tacy wstrętni w oczach innych narodów – tak nisko upadliśmy w naszym filosemityzmie!
W tej atmosferze zaskoczenia i naszej widocznej niechęci do konferencji mamy w Polsce inny autentyczny, wrogi nam czynnik władzy, a który jest pełen entuzjazmu i wymagań wobec Polski jako organizatora „konferencji”. Tym czynnikiem narzucającym nam konferencję antyirańską są żydzi polskojęzyczni, anglosascy i izraelscy. Ich oczekiwania wobec nas są oczekiwaniami gubernatora bantustanu, który z batem w ręku, nienawistnie patrzy na swoich upodlonych czarnuchów. Żydzi niecierpliwie patrzą Polakom na ręce i z coraz większym rozpasaniem, coraz natarczywiej oczekują od nas posłuszeństwa we wszystkim tym, co tylko żydowi strzeli do głowy. Swoistym miernikiem goizacji polinu jest ilość internetowych selfie z Jojne Daniels`em, to najlepiej świadczy o masowym upodleniu polskich elit i zakresie żydowskich oczekiwań w tym bantustanie.
Pierwszym gorliwcem i promotorem żydowskiego terroru w Polsce jest obecnie właśnie Jojne Daniels. Jojne, chyba mocno na wyrost, zaliczany jest do rangi sierżanta armii Izraela. Co by nie mówić o poziomie moralnym i intelektualnym, bojowym tego wojska stopień sierżanta nadany Danielsowi jest mocno naciągany. Sierżant w Izraelskiej armii to funkcja wysoka i odpowiedzialna i taki prymityw jak Daniels raczej do tej rangi nie dorasta.
W polin wszakże — Daniels to jednak coś innego. Zauważmy, że jest to najważniejszy funkcjonariusz polsko-izraelsko-żydowski-kościelny w jednym. Jojne to superbezpieczniak. To on miał rzekomo zorganizować posiedzenie Knessetu na Wawelu, podczas którego Benjamin Netanyahu planował zbombardowanie Iranu. Zamysłem posiedzenia Knesetu na Wawelu było powoławanie rządu Izraela na terytorium Polski — o ile pobyt w Palestynie byłby niebezpieczny dla żydowskich władców Izraela. W czym nie ma żadnych przeszkód prawnych, bo Izrael nie ma konstytucji i jego granice nie są zdefiniowane, zaś polskie warunki prawne są bez znaczenia.
Jojne w ramach swojej aktywności „historycznej” zorganizował polskich kulturystów, najpierw użył ich do dźwigania macew znalezionych gdzieś na bagnach czy jeziorach, później wysłał tych goryli do Izraela, aby tam pomagali policji izraelskiej w zwalczaniu terroryzmu palestyńskiego. Następnie Jojne ujawnił się jako konsultant ds. bezpieczeństwa w PLL LOT. Bezustannie blogując i wskazując palcem na polskie zbrodnie antysemityzmu, Daniels wozi Morawieckiego do USA i tam występuje w roli jego mentora, a to wobec różnych rabinów, a to wobec banków Morgana. Dalej, Daniels doprowadza do namaszczenia idiotki Beaty Szydło błogosławieństwem rabina, ale po to, aby kilka tygodni później dać jej kopniaka w tyłek i namaścić Morawieckiego na premiera.
W międzyczasie Daniels bloguje, bloguje, .....bloguje bez końca. Chodzi wielokrotnie do prokuratury w Warszawie i przymusza prokuratorów do działań prawnych przeciwko antysemitom. I w tej atmosferze palenia świeczek chanukowych, przydzielania funduszy na cmentarze, na muzea żydowskie w każdym mieście, każdej wsi, gorliwego wylizywania żydowskich szczyn przez Dudę nadchodzi konferencja Irańska.
+
O ile nie jest nikomu wiadome, kto na tę konferencję przybędzie, i jak ona się zakończy w sensie międzynarodowym, to na płaszczyźnie czysto polskiej konferencja irańska jest dla żydów wielką szansą na Polskę – na Judeopolonię. Ta żydowska szansa polska – polin polega na tym, że konferencja ta jest wielkim wyzywaniem logistycznym. To znacznie większym, niż konferencja NATO, czy wizyta prezydenta Trumpa, bo konferencja irańska w Warszawie będzie stanowić o przyszłości Izraela, a to jest dużo ważniejsze niż NATO lub USA. I w takiej sytuacji Polska musi oddać żydom wszystko do ich żydowskiej dyspozycji i to w sposób absolutnie wyłączny. Żydzi chcą znacznie więcej niż już teraz mają w polin, którzy już dawno przejęli MSW, policję i wojsko. I teraz jedynie muszą doprowadzić do zaaranżowania tej konferencji na najwyższym poziomie politycznym i bezpieczeństwa.
I ta powściągliwość Dudy czy Morawieckiego musiała wyprowadzić żydów z równowagi. A już ten społeczny hejt antyżydowski w tej sprawie dopełnił reszty. Bo jak inaczej, w takim razie, żydzi mogli zareagować w polin?!
Georgette Mosbacher kiwa palcem – jest, Anna Azari kiwa palcem – jest, Jonny Daniels kiwa palcem — jest, Muzeum polin kiwa palcem — jest. A tu nagle nie ma! – „Globalna konferencja na temat sytuacji na Bliskim Wschodzie, w szczególności w Iranie” nie wypaliła w polin tak, jak chciał Daniels. A Daniels`owi sprzeciwiać się nie wolno, bo popadanie w amok i wtedy biada! Duda to wie. Daniels to psychopata o prymitywnym zachowaniu i emocjach osobnika na poziomie umysłowym ucznia czwartej klasy szkoły podstawowej. Wpuszczonym na salony polskiej państwowości wypił atrament z kałamarza, a potem wyszczał się do szuflady w biurku. W tym pochodzie sukcesów polegających na jakimkolwiek braku polskiego pohamowania w preferencji wszystkiego, co żydowskie, konferencja irańska nie wyszła - to widać wyraźnie. To jest dla żydów wielki szok. Oni muszą coś z tym zrobić. I takim środkiem na poprawę własnej sytuacji jest terror, krew musi się polać a ziemia zapłonąć.
Kaczyński, Duda, Morawiecki - ŻYDOWSKI ZAMACH STANU W POLSCE! Będzie tak źle jak jeszcze nie było. Podkreślamy: to, co się stało, to zamach stanu! Żydzi nieodwołanie i masowo już, umocnili się na funkcjach rządowych w Polsce – to faktyczny polin. Oni władzy nie oddadzą, a jak trzeba to do ochrony tego porządku, który nastąpi, wezwą posiłki służb Izraela. Oni nie cofną się przed niczym. Odwrotu – demokratycznego odzyskania władzy przez Polaków nie będzie, a jeśli już, jeżeli jest jakaś szansa na ratowanie Polski, to tylko wyłącznie za pomocą przemocy zbrojnej Narodu przeciwko temu otwartemu już okupantowi żydowskiemu jakim jest ten rząd żyda Morawieckiego, kompletującego władzę żydostwa Dudy i żydostwa sądownictwa.
Takim terrorem może być niewątpliwie zamach i zabójstwo Adamowicza i jego dalsze konsekwencje w postaci praw wyjątkowych w Polsce - to wyraźnie widać od samego początku. Już w dniu ogłoszenia śmierci Adamowicza wszyscy bębnią o konieczności zwalczania mowy nienawiści i podporządkowaniu się warunkom specjalnym. A motywy zabójstwa nie są jeszcze znane. Domniemany sprawca zbrodni jest bardzo podobny do Oswalda i w ciągu paru dni może zostać zabity w areszcie. Jego „wina” jest oczywista, ale bez dowodów, poza jedynie paradowaniem z nożem i prezentowaniem się z imienia i nazwiska.
A już teraz media urabiają społeczeństwo na potrzebę zmian - drastycznych zmian, to na miarę wprowadzenia zarządzeń okupacyjnych w Polsce. Lada chwila okaże się, że policja działa źle, prokuratura działa źle, prawo antyterrorystyczne nie funkcjonuje i wszyscy w Polsce chodzący po ulicy są zagrożeniem, są potencjalnymi terrorystami. Te instytucje dostaną "pomoc" personalno-administracyjną ze strony sojuszników amerykańskich i przyjaciół z Izraela.
I do takiego kraju i społeczeństwa nie może przecież przyjechać żaden władca czy polityk (żyd), aby obradować o terrorystach irańskich i zagrożeniu dla Izraela, a także o zagrożeniu terrorystycznym dla samej konferencji. Trzeba zmian, zmian na lepsze!
Może się okazać, że sama konferencja już jest zagrożona - jako taka - i terroryści islamscy, Chiny czy Rosja mogą przedrzeć się do Warszawy i zaatakować. Tak jak Adamowicza. I tu Daniels może wystąpić z żądaniami specjalnych praw w Polsce i dlatego trzeba podjąć bezzwłoczne kroki celem poprawy bezpieczeństwa w polin. W tym celu może być nie tylko przyjęte nowe prawo antyterrorystyczne, ale będzie otwarte zastosowanie Ustawy 1066. Izraelscy spadochroniarze już ćwiczyli przejmowanie polskich lotnisk i ostrzeliwanie wroga, który tych lotnisk bronił. Czyli, za aprobatą wodza Dudy, żydzi ćwiczyli zabijanie polskich żołnierzy.
Już wszystko jest przygotowane i ta obecna histeria rozwinięta na bazie tego bezsensownego, satanicznego mordu na Adamowiczu może być dobrze umocowana w dalszych planach żydostwa wobec Polski.
Najbliższa przyszłość pokaże...

+
Kończąc, podkreślmy:
Adamowicz został zaatakowany jako osoba prywatna, a nie publiczna, w tamtej chwili nie był na służbie. Znajdował się tam na scenie w celach czysto wizerunkowych, zebranych traktował instrumentalnie — to jego wyborcy. Nie był obiektem zamachu, bo zamach na niego najlepiej odbyłby się w miejscu postronnym, na ulicy, w bramie czy na parkingu. Wtedy zamachowiec mógł łatwo uciec i pozostać nierozpoznany, ale nie byłoby takiego widowiska. Celem zamachu nie był malwersant gospodarczy i oszust podatkowy, cierpiący na amnezję Adamowicz – to absolutnie pewne.
Celem zamachu był show, którego skutki mają uderzyć w Polskę.
Celem jest Polska!
I Polacy, zamiast płakać na tym gospodarczym oszustem, powinni skupić się na Polsce.
Wielkie uderzenie nadchodzi, wszystko jednak zależy od nas, to nawet w dniu dzisiejszym, kiedy jesteśmy tak słabi, że aż śmieszni.
Walczących pod Jego Chorągwiami Chrystus nie pozostawia bez pomocy.
In Christo
Krzysztof Cierpisz
14 I 2019
+++
Hasło "Adamowicz":
Polin: Dzień pogrzebu Pawła Adamowicza będzie ogłoszony dniem żałoby narodowej ...(Judaism & Islam)Nie ma takiego szamba groteski do którego nie wlazłby Duda. Red. Gazeta Warszawska + Dzień pogrzebu Prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza zostanie ogłoszony dniem żałoby narodowej – ...Created on 14 January 20193.
Adamowicz dźgnięty nożem - czy to koniec potulności polskich baranów? ...(+Pugna+)Miara przebiera się. Ile ofiar ma na sumieniu Adamowicz? - Zero współczucia dla Adamowicza. - Zero potępienia dla zamachowca. A Jojne Daniels tak zapewniał, że w polin jest bezpiecznie. ....................... ...Created on 13 January 20194.
ALEKSANDER JABŁONOWSKI APELUJE O OPÓR NARODOWY PO ATAKU ADAMOWICZA NA ŻOŁNIERZY NA WESTERPLATTE ...(Video)
Created on 14 August 20185.
Gdańsk: Nie żyje Wojciech Dąbrowski, który prowadził strajk głodowy przed Urzędem Miejskim(+Pugna+)... - To był człowiek starszy, którego Adamowicz upokorzył. Nie rozmawiano z panem Wojciech i innymi głodującymi, obrażano ich. Ten człowiek przez ten cały wysiłek i chorobę zmarł - komentuje w rozmowie ...Created on 14 January 20196.
Światowy Kongres Żydów: Morderstwo prezydenta Gdańska to napaść na wartości tolerancji(Judaism & Islam)Światowy Kongres Żydów (WJC) potępił w poniedziałek morderstwo prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Szef organizacji Ronald S. Lauder podkreślił, że polityk sprzeciwiał się skrajnie prawicowemu ekstremizmowi, ...Created on 14 January 20197.
Peter Raina: "Żydowski spisek i atak na Kościół"(Okupacja żydowska w Polsce)... ni. Jeśli ten pomnik zostanie usunięty, to będzie wielki błąd historyczny. Bardzo mnie przeraża postawa prezydenta miasta Pawła Adamowicza. Pamiętam jeszcze, jak kręcił się wokół ks. Jankowskiego i pr ...Created on 18 December 20188.
Areszt dla mężczyzny, który wybił okno w synagodze w Gdańsku(Okupacja żydowska w Polsce)... zorganizowane z inicjatywy prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Uczestniczyli w nim m.in. naczelny rabin Polski Michael Schudrich, przewodniczący Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP Lesław Piszewski ...Created on 22 September 20189.
Jaka radość z powodu zamachu na synagogę!(Okupacja żydowska w Polsce)... ej świątyni w środę nieznany sprawca zbił kamieniem szybę w oknie. Prezydent miasta Paweł Adamowicz ocenił, że był to "akt barbarzyński". Spotkanie potępiające atak na synagogę zostało zorganizowane z inicja ...Created on 21 September 201810.
Westerplatte: Ciotę Błaszczaka wykopać na zbitą mordę!(+Pugna+)... oraz Kancelarii Prezydenta kierownik Referatu Komunikacji Społecznej Z wyrazami szacunku Paweł Adamowicz ...Created on 10 August 201811.
Testowanie granic: A idźcie wy wszyscy w p...!(+Pugna+)... ców. Za to oskarżenie o reklamę totalitaryzmu (napis PZPR) działa ośmieszająco. No to doszło do tego, do czego doszło. Pan Minister skarży się na niezaproszenie wojska na Westerplatte, a pan Adamowicz pok ...Created on 10 August 201812.
Prezydent Gdańska nie zaprosi wojska na Westerplatte. Błaszczak: to decyzja skandaliczna(Politics )... wyniszczających Polskę! Błaszczak to zero, to zero zupełne nawet w osobie zwykłego mężczyzny. Bo zamiast skarżyć się i apelować do tego parcha Adamowicza powinien pojechać do Gdańska i tam z rurą w ręku ...Created on 09 August 201813.
"Module równego traktowania" promocja zboczeń w Gdańsku.(+Pugna+)Przesyłam Państwu to co znajdzie się w tzw. "Module równego traktowania". Rada Miasta Gdańska będzie głosować nad nim na czerwcowej sesji. Treść przygotowanego na zlecenie Adamowicza programu jest tak przrażajać ...Created on 28 May 201814.
Jarosław Kaczyński i Mossad w Polsce. ...(Okupacja żydowska w Polsce)+++ Laudetur Iesus Christus Jarosław Kaczyński i Mossad w Polsce. Ostatnie wydarzenia w Sejmie oraz te na ulicach to żadne zaskoczenie, ale mniej lub więcej oczekiwany skutek destrukcyjnej osobowości ...
submitted by Gazetawarszawska to u/Gazetawarszawska [link] [comments]


2018.12.16 11:43 Gazetawarszawska GRIGORIJ KLIMOW: „NARÓD BOŻY”. O AUTORZE. ISTOTA PROBLEMU cz 2/2 apen.

Natomiast naszymi głównymi przeciwnikami w walce o dusze zboczeńców są przywódcy sekty dziedzicznych degeneratów, którzy świadomie zniekształciły podstawy jednej z najstarszych religii świata i stworzyli w zamian swoją łże-naukę – nienawidzącą człowieka (mizantropijną) teorię narodu wybranego, przedstawioną w rasistowskich prawach Szulchan Aruch, Talmudu i Kabały.
- Czy mogą zboczeńcy mieć dzieci?
- Wyższa socjologia twierdzi, że ​​jeśli dany człowiek ma jakieś oznaki zwyrodnienia (a ich klasyfikacja dopiero się zaczyna i dokładne kryteria jeszcze nie zostały opracowane), to wcale to nie oznacza, że powinien on natychmiast przerywać swój ród i iść do monasteru.
Rzecz jest w tym, że zboczenie (zwyrodnienie) rozciąga się na kilka pokoleń, i jeśli w tym pokoleniu nie wszystko jeszcze jest zupełnie jasne – czy jest się zboczeńcem czy też nie, to wówczas można pozostawić rozwiązanie tego problemu następnemu pokoleniu, ale z obowiązkowym jego zapoznaniem się z istotąwyższej socjologii.
Czyli, jeśli mamy jakiś problemy, ale nie jesteśmy przekonani co do stopnia swojej degeneracji, to wówczas można przekazać rozwiązanie tego problemu swoim dzieciom.
Jeśli dzieci podrosną i poczują się jawnymi degeneratami, tj. patentowanymi pederastami lub pedofilami, lub ciężkimi sado – masochistami – to wtedy będzie im łatwiej podjąć decyzję o celibacie. Przy czym, jeśli wybiorą oni ścieżkę wstrętnych degeneratów i zaczną aktywnie niszczyć struktury społeczne, to wówczas również i władze będą miały już pełne prawo do interwencji i zmuszenia ich do zmiany swego zachowania w taki sposób, aby nie szkodziło to otaczającemu społeczeństwu.
Krótko mówiąc, jeśli nie macie Państwo pewności co do stopnia swego zboczenia (zwyrodnienia), co do stopnia swojej szkodliwości dla społeczeństwa, to możecie to rozwiązanie pozostawić swoim dzieciom.
Jeśli okażą się one jawnymi degeneratami, to zapoznanie się z wyższą socjologią pomoże im kontrolować swoje zachowanie, a czasem nawet zostać prawdziwie świętymi. Ale jeśli i po zapoznaniu się z wyższą socjologią będą one robić świństwa i rozprzestrzeniać tę całą degeneracyjną ohydę, to władze, wcześniej uprzedzone przez rodziców o swoich zboczonych, zdegenerowanych latoroślach, pomogą sprowadzić ich szkodliwe działanie do minimum.
- Jak Pan myśli, czy towarzysz X jest zboczeńcem?
- Zanim odpowiem na to pytanie, chciałbym zaapelować do wszystkich moich czytelników, do wszystkich telewidzów, ponieważ mam nadzieję, że teraz, w czasie jawności i pierestrojki wszystkie moje wykłady zostaną w końcu pokazane w rosyjskiej telewizji - nie na próżno przecież utrwaliliśmy je na 36 kasetach wideo po 2 godziny każda? !!
Moi drodzy przyjaciele - wszyscy normalni ludzie na ziemi, wszyscy dobrzy i uczciwi zboczeńcy, wszyscy uczciwi mnisi i
kapłani ... Proszę, jeszcze raz przeczytajcie uważnie moje książki.
I nawet jeśli ktoś z czytających uzna siebie za degenerata, to zawsze będzie miał on wybór: może stać się dobrym zboczeńcem, złym degeneratem lub wstrętnym wyrodkiem.
Z drugiej strony, wielu członków zdegenerowanej sekty fałszywie myśli, że ​​oni także są degeneratami. Przecież wielu z nich było adoptowanymi dziećmi lub ich rodzice byli adoptowanymi dziećmi.
W każdym przypadku - 90% największych ludzi w historii ludzkości było zboczeńcami, zwyrodnialcami. Więc chce Pan powiedzieć, że towarzysz X również jest z tego towarzystwa?
Proszę, bądźcie Państwo bardzo ostrożni z degeneratami i degeneralogią.
Jak ostrzegałem już wcześniej, wyższa socjologia jest bardzo skuteczną bronią, tak skuteczną jak broń biologiczna, ale jednocześnie jak ona jest równie niebezpieczną. Przecież nie zaczniecie w domu eksperymentować z zarazkami dżumy po jednej lub dwóch lekcjach w laboratorium biologicznym.
Uczcie się tej nauki. Wnikliwie. Ostrożnie. Długo zastanawiajcie się nad tym, co przeczytaliście i w żadnym wypadku nie spieszcie się z wnioskami.
Osobiście ja zaczynam uważać człowieka za bionegatywnego degenerata dopiero po tym, jak on sam udowodni to w praktyce. Kilka razy. Z reguły – przeciętny człowiek musi zademonstrować 5-6 objawów zboczonych, zwyrodnieniowych, aby być zaliczonym do kategorii degeneratów.
Nawet jeśli on sam będzie krzyczał na każdym rogu ulicy, że jest 100% - ym degeneratem, ale przy tym będzie on walczył z demonami degeneracji, będzie walczył z innymi bionegatywnymi degeneratami – to on nadal pozostanie naszym przyjacielem i sojusznikiem.
I jeszcze jedna rada - otrzymałem setki listów od moich czytelników z całego świata. Z Australii, Nowej Zelandii, Rosji, Izraela, Anglii, Francji, USA, Niemiec, Japonii ... I prawie we wszystkich listach jest jedna bardzo interesująca obserwacja - moi czytelnicy dawali moje książki wszystkim swoim przyjaciołom jako papierek lakmusowy i milcząco patrzyli na ich reakcję. Rezultat był zawsze taki sam - tracili połowę swoich tzw. przyjaciół.
Tak więc, obserwując reakcję na ten wywiad, na moje książki, na moją stronę internetową, będziecie Państwo w stanie samodzielnie wyciągnąć własne wnioski o towarzyszu X i wielu innych towarzyszach.
„Albo uznacie, że drzewo jest dobre, wtedy i jego owoc jest dobry, albo uznacie że drzewo jest złe, wtedy i owoc jego jest zły; bo z owocu poznaje się drzewo” (Mt 12:33)
Grigorij Piotrowicz Klimow / Григорий Петрович Климов
Źródło:
http://g-klimov.info/Essence.htm (O autorze. Istota problemu)
Григорий Климов - Божий народ. https://libking.ru/books/sci-/sci-politics/406928-grigoriy-klimov-bozhiy-narod.html

submitted by Gazetawarszawska to u/Gazetawarszawska [link] [comments]


2018.03.21 10:27 ben13022 "Panie Mikołaju, obaj wiemy, że ja jestem Polakiem, a pan nie". Mikołaj Grynberg o życiu w dwóch światach: polskim i żydowskim

*Mikołaj Grynberg – ur. w 1966 r., fotograf, pisarz, reporter, z wykształcenia psycholog. Wydał m.in. albumy „Dużo kobiet”, „Auschwitz – co ja tu robię?”, książki eseistyczne „Ocaleni z XX wieku” i „Oskarżam Auschwitz. Opowieści rodzinne”, zbiór opowiadań „Rejwach” oraz ostatnio „Księgę wyjścia” .
Michał Nogaś: Marzec 1968 roku. Miałeś dwa lata. Niczego nie pamiętasz.
Mikołaj Grynberg: Bez szans. Mam w głowie tylko poszatkowane opowieści o tym, co było później. Pojechaliśmy z rodzicami na wakacje w góry i tam oni – oraz ich przyjaciele – widząc samoloty Układu Warszawskiego lecące do Czechosłowacji, już całkowicie się zapadli. O Marcu dowiadywałem się przez odwrotność.
Co to znaczy?
– Słyszałem: „Nie ma Stefana. Stefan był cudowny. Kiedyś pojechaliśmy na narty i na parkingu w jednym z samochodów siedziało zamknięte dziecko. Czekało na rodziców i płakało. Stefan nie poszedł z nami na narty, został z tym dzieckiem”... Był przyjacielem rodziców, mężem jednej z bohaterek mojej nowej książki. Poznałem w dzieciństwie całą listę ludzi, których zabrakło. Ale to była lista zupełnie inna od tej holocaustowej, przy wymienianiu której mój dziadek miał łzy w oczach: Róża, Józio... Nad tą marcową listą nie wisiała śmierć, to był spis rozstań. Z przyjaciółmi, z ukochanymi. I nagle, gdy zacząłem jeździć po świecie, okazało się, że nie są to jedynie jakieś legendy. Ci ludzie istnieją, miejsca, o których słyszałem, istnieją. Te przedziwne adresy w książce telefonicznej są prawdziwe. Petah Tikwa – wiesz, jak to brzmi dla dziesięciolatka? Jak jakieś śmieszne nazwisko. Aż w końcu pojechałem i oni tam byli. Przekroczyłem drzwi, a oni od pierwszej chwili okazali mi miłość.
Bo jesteś synem przyjaciół.
– Tak. I po pięciu minutach czułem się u nich najbezpieczniej na świecie. Nie szczypali za policzki, stali się bezwarunkowymi przyjaciółmi. Tyle lat na nas czekali... Odkryłem to później, że dzięki nim mój – nie tylko mój zresztą – świat się rozszerzył. Jechałem do Ameryki, a tam byli przyjaciele rodziców. Leciało się taki kawał po to, by tam też być w domu.Udało ci się ustalić, przez odwrotność, ile cioć i wujków straciłeś 50 lat temu?
– U nas w domu nie mówiło się o ciociach i wujkach. Byliśmy z nimi wszystkimi po imieniu. Moi rodzice stracili w Marcu kilkanaście najbliższych, najbardziej istotnych dla nich osób.
To w zasadzie jak zniknięcie świata, który się zna i który daje poczucie bezpieczeństwa...
– Rodzice żyli w dwóch światach: polskim i żydowskim. W Marcu stracili ten żydowski. To nie było pokolenie żydowskie, nie byli wierzący, nie przestrzegali tradycji, żadnych świąt. Nie mieli o tym zbyt dużego pojęcia. Do czerwca 1967 roku, gdy wybuchła wojna sześciodniowa, w ogóle w tym świecie nie istniał temat żydowski, nie rozmawiali o tym. Przyjaźnili się, kochali, pili alkohol, jeździli na wakacje, pracowali. Nie opowiadali o tym, kto i w jaki sposób przeżył wojnę. Zaczynali być dorośli, pojawiały się dzieci. Żyli jak reszta. I nagle to wszystko wróciło.
Kiedy po raz pierwszy zapytałeś rodziców, czym był marzec 1968 roku?
– Nigdy nie zapytałem, czym był. Raczej próbowałem zrozumieć, dlaczego zostaliśmy. I żeby było jasne – ja zawsze byłem zadowolony z decyzji, którą rodzice podjęli. Tym bardziej że mieli plany wyjazdu i długo zastanawiali się dokąd – do Australii czy do Kanady? Wszystko wskazywało na to, że wyemigrujemy do Kanady. Może bym dzisiaj był hokeistą. Te rozmowy z rodzicami były... Wiesz, to jak z dobrym wywiadem musisz zadać otwarte pytanie. Ja wtedy tego nie wiedziałem i gdy pytałem: „Dlaczego nie wyjechaliśmy?”, dowiadywałem się o całym Marcu i o wojnie: „Nie wyjechaliśmy, ponieważ nasi rodzice nie chcieli wyjechać”. A mój ojciec spędził z nimi wojnę, przeszli przez getto, piwnice po aryjskiej stronie Warszawy. Tata zdał sobie sprawę, że nie może ich zostawić. Oni nigdy by go nie zostawili, więc nie było mowy, by się rozstali. Dopiero dzisiaj, gdy dotykają mnie rzeczy rozgrywające się obecnie w Polsce, rozumiem, jakim wysiłkiem musiało być dla nich życie w Polsce po 1968 roku. Jeśli masz za sobą takie doświadczenie, już nigdy nie możesz się czuć bezpiecznie. Już można o tobie mówić złe rzeczy, można podważać twoją historię, historię twoich rodziców. Wszystko się wali, zapada. I skąd brać siłę, by pewnie stać na nogach i się na nich opierać? I jeszcze się czasami w życiu uśmiechnąć? Wtedy, w Marcu, rodzice byli po studiach, tata miał już doktorat. Nigdy o tym nie mówił, ale był bardzo zdolnym fizykiem. Był na dobrym wydziale, otaczali go przyzwoici ludzie. Profesura stanęła za studentami i młodymi pracownikami naukowymi. Gdy trwała nagonka, ojciec siedział w instytucie i prowadził badania. Nigdy nie był wielkim działaczem społecznym, nauka była całym jego życiem. Ale naturalnie widział, co się działo wokół, i przez cały ten czas rozważał, czy wyjechać. Wiedział, że decydując się na pozostanie w Polsce, stawia mnie – bo wówczas brata nie było jeszcze na świecie – w trudnej sytuacji. Że będę narażony na coś, co w innych krajach się nie wydarza, ponieważ państwo dba, by takie rzeczy nie miały miejsca. Mama bardzo nie chciała wyjeżdżać z Polski. Jedynym kierunkiem, który w ogóle mogła brać pod uwagę, była Francja, w której się urodziła. Mówiła po francusku, miała tam wielu znajomych, głównie przedwojennych przyjaciół jej rodziców. Tata uważał, że może dopiero moje dzieci zostaną Francuzami, a my do końca życia będziemy tam emigrantami. W 1970 roku urodził się brat. Ludzie wciąż jeszcze wyjeżdżali, choć to była już gasnąca fala. Rodzice podjęli ostateczną decyzję – rodzina będzie żyła w Polsce.
I jesteś im za to wdzięczny.
– Miałem szczęście urodzić się w Polsce w inteligenckiej rodzinie, chodzić do szkół ze wspaniałymi ludźmi. Do tego lutego myślałem, że miałem szczęście, że jest naprawdę dobrze.
Do lutego 2018 roku?
– Tak. I mówię to, choć przez ostatnie 50 lat miałem przecież dosyć regularne doświadczenia z polskim antysemityzmem. To było obecne, ale nie spędzało snu z powiek, nie nękało dzień w dzień. To był po prostu kawałek mojego życia. To jak z byciem chorym, przyzwyczajasz się do życia z bólem.
Uodporniłeś się? To chcesz powiedzieć?
– Na różnych etapach życia miałem różne strategie przetrwania. Gdy zostałem przeniesiony do innej szkoły, bo w poprzedniej mnie lali...
...z powodu pochodzenia?
– Nie, z powodu nieprzystąpienia do komunii świętej. Musieliśmy się przeprowadzić, więc i szkoła była nowa. Przyszedłem do niej w trzeciej klasie i w zasadzie od pierwszego dnia czekałem, kiedy to się znowu stanie. Od ósmego czy dziewiątego roku życia miałem w tyle głowy świadomość, że coś się może wydarzyć. Bo jestem tym innym. Żyłem, poznawałem nowych kolegów i koleżanki, ale cały czas coś w głowie mówiło mi: „Bądź czujny, uważaj, rozglądaj się”. Gdy ktoś w moim otoczeniu mówił o „żydkach”, odsuwałem się i szedłem w drugą stronę.
Wielu bohaterów „Księgi wyjścia” wspomina, że dla żydowskich dzieci droga do szkoły to zawsze były kamienie, którymi w nich rzucano...
– Później, już w liceum, w czasie stanu wojennego, miałem jeszcze jeden ciekawy epizod. Uczniowie walczyli wtedy o to, by w szkołach były krzyże. I ja walczyłem z nimi. Wracałem do domu, opowiadałem rodzicom, a oni pytali, czy ja aby nie zwariowałem. Przestrzegali, mówili, że nie wiem, co robię. A ja po prostu uważałem, że jeśli to jest dla moich kolegów ważne, to dlaczego mam ich nie wspierać w tej walce?
Oczekiwałeś zapewne wzajemności.
– Na zebraniu samorządu szkolnego powiedziałem, że jeśli dla kogoś ważny jest krzyż, to proszę – niech wisi krzyż. Jeśli dla innych ważny jest Che Guevara, to niech zawiśnie jego zdjęcie. A jeśli dla niektórych ważna jest gwiazda Dawida, to niech także i ona zawiśnie. Dlaczego nie? I na to jeden kolega odpowiedział: „No, z tą gwiazdą Dawida to bym jednak tak nie szarżował”. Wróciłem do domu, opowiedziałem o wszystkim rodzicom, a oni powiedzieli tylko: „O, to i tak gładko się o tym dowiedziałeś”. W żydowskiej Warszawie byłem wtedy pośmiewiskiem. Ludzie mówili: „A wiecie, że ten mały Grynberg walczy o krzyże?”.
A ty uważałeś, że warto...
– Uważałem, i do dziś tkwię w tym przekonaniu, że jeżeli wszyscy jesteśmy równi, nie zabieramy innym wolności, to dlaczego nie? Ale wszyscy musimy być otwarci na to, co odmienne.
Gdy już wiedziałeś, że nie zawsze można liczyć na zrozumienie, jaką przyjąłeś strategię? Na przykład gdy ktoś przy tobie pozwalał sobie na antysemickie wypowiedzi.
– Nie puszczałem mimo uszu, stawałem do walki. Na słowa. Nigdy nie dopuściłem się przemocy fizycznej, ale wiele razy czułem, że jestem bliski dania komuś w mordę. Że doszliśmy do granicy tego, jak bardzo można mnie poniżyć. Bo nie ma już argumentów, wszystkie padły wcześniej.
Czy mogę spytać, co jest tą granicą poniżenia?
– Odbieranie tożsamości. To, że ktoś decyduje za ciebie, kim jesteś i kim masz prawo się czuć. Często wybrzmiewa to w taki fałszywie przyjazny sposób. Na przykład słyszę: „Panie Mikołaju, no przecież obaj wiemy, że ja jestem Polakiem, a pan nie jest”. Odpowiadam wtedy: „Jestem Polakiem”. Na co słyszę: „Panie Mikołaju, ja pana proszę, mieszka pan tutaj, ale przecież obydwaj wiemy...”. To taki protekcjonalny, misiowaty ton, który powoduje, że przepalają mi się bezpieczniki. W sekundę i wszystkie naraz.
Twoi rodzice odprowadzali kogoś na Dworzec Gdański?
– No... wszystkich w zasadzie. Chodzili, płakali. Myślę, że najgorszy był dla nich powrót do domu. Pociąg odjeżdżał, ocierali łzy, kontakt się urywał. Wszyscy byli przekonani, że to na zawsze, że już nigdy się nie zobaczą. Ja za cholerę nie umiem sobie tej sytuacji wyobrazić, co się z nimi działo, jak musieli się czuć, gdy wracali do domu, gdy ich świata znów ubywało. Wiem, że mama płakała, a tata starał się wymyślać różne aktywności, by nie myśleć o tym cały czas. Jeździliśmy na wakacje, środek ciężkości przeniósł się na nowe środowiska, które poznawali i w których starali się odnaleźć. A przecież jeszcze na tych peronach Dworca Gdańskiego byli świadkami poniżania najbliższych przyjaciół. Jeszcze w ostatnich chwilach w Polsce publicznie ich upokarzano: „A nie, tego jednak nie możecie ze sobą zabrać”.
Grzebanie w walizkach na do widzenia.
– Złośliwe prowokacje, wyrzucanie z tych walizek cennych pamiątek, tłuczenie na dworcowym betonie. Wszystko po to, by się na nich rzucili, by ich jeszcze do więzienia przed emigracją wsadzić. Ale ci, którzy wyjeżdżali, wiedzieli, że muszą to znieść. Bo zostaliby z niczym, a nie mieli już ani mieszkań, ani pracy. Stali więc na tych peronach i dawali się poniżać po to, by już za chwilę nikt ich nie poniżał. Taka była ostatnia rata tej ceny.
Twoi rodzice mogli przypuszczać, że ich czekają całe lata poniżania.
– Tata podjął decyzję, że będzie się zajmował już tylko fizyką i rodziną. Niczym więcej. Dlatego gdy później na Uniwersytecie Warszawskim proponowano mu zostanie dyrektorem instytutu lub prorektorem, odmawiał. Ugiął się raz. W latach 80. rada wydziału fizyki chciała, by został dyrektorem. Wróciliśmy wtedy do Polski po rocznym pobycie we Francji. Mówił, że nie może, bo to się zapewne zemści na nim i na wydziale. Ale zgodził się, widział, jak bardzo kolegom zależy. Trzy miesiące po naszym powrocie wprowadzono stan wojenny. Tata nigdy nie chodził do telewizji, gdy go zapraszano. Po 1989 roku również, bo kiedyś mu powiedziano, że podpiszą go: „fizyk”, bez nazwiska. Bo im nie pasowało.
Czyli jednak, na chwilę, wyjechaliście.
– Tata pracował w paryskiej École Normale Supérieure, prowadził badania, później przez lata tam jeździł.
I nie myśleliście, żeby jednak zostać? Czasy były koszmarne.
– Odbyła się taka rozmowa. W sierpniu 1981 roku, gdy szykowaliśmy się do powrotu. Było nawet rodzinne głosowanie. Tata uważał, że powinniśmy zostać. Posadził nas we czwórkę przy stole, brat miał 10 lat, ja 15, rodzicie po 41, żyła jeszcze trójka dziadków. Zapytał: „Zostajemy czy wracamy? Co byście woleli?”. Zmroziło mnie, nie wyobrażałem sobie, że mam nagle zostać we Francji, do której jakoś się przystosowałem, ale nie była moim światem. Od przyjazdu odliczałem dni do powrotu do domu, do przyjaciół. Dostaliśmy chwilę, by to przemyśleć, porozmawiać. Mieliśmy wrócić do rozmowy następnego dnia. I ja w ciągu tej doby dosłownie sterroryzowałem młodszego brata, który był gotów zostać. Wiedziałem, że zanosi się na remis, mama – jak ja – chciała wracać. Ale oni? Remis byłby niedobry. No i wróciliśmy.
„Księga wyjścia” to zapis twoich rozmów z tymi, którzy wyjechali po Marcu. Do Skandynawii, Izraela, Stanów Zjednoczonych. Szukałeś ich wśród przyjaciół rodziców?
– Chciałem wyjść poza znajomą ścieżkę, by te rozmowy i spotkania także dla mnie były ciekawe. I by złapać szerszą perspektywę. Oczywiście, kilkoro bohaterów pochodzi z kręgu ich znajomych, ale zacząłem szukać dalej. Tych, którzy wyjechali z Dzierżoniowa, Legnicy, Wrocławia, Szczecina i Gdańska. Chciałem poznać historie, o których do wtedy nie miałem pojęcia.
O tym, jak po Marcu opustoszała żydowska Polska?
– I jak wyglądała przedtem. Bo niczego o niej nie wiedziałem. Moi rodzice również.
Znali tylko Warszawę.
– A tamte miejsca były kulturowo znacznie bardziej żydowskie.
Które z pytań było najtrudniejsze?
– Dla mnie czy dla nich?
Dla ciebie.
– Nie czułem, by były takie. Trudno to jest odmówić ciastek. Albo poprosić współmałżonka, żeby nie był obecny przy rozmowie. Ale z czasem zrozumiałem, że powinienem mieć listę pytań obowiązkowych, o której w ogóle nie myślałem, gdy wyruszałem w podróż. Nagle zrozumiałem, że ciekawi mnie, kim oni właściwie są. Są Polakami czy nie? Co myślą o sobie? Ciekawe jest dowiedzieć się, czy są Żydami. I czy są Żydami bardziej niż wtedy. Bo część z nich w ogóle tak o sobie przed Marcem nie myślała. To 1968 rok zrobił z nich Żydów. Bardzo mnie też interesowało, co im ’68 zabrał.
Często mówią, że Marzec odebrał im ich kraj.
– Mało tego, niektórzy mówią, że decyzję o kierunku emigracji podejmowali, myśląc o tym, by znaleźć taki kraj, w którym już nigdy nie będą w stanie poczuć się obywatelami. Bo nie daliby rady drugi raz znieść sytuacji, w której ktoś powie im, że nie są u siebie. Anna Frajlich-Zając mówi, że celowo pojechała do USA, a nie do Izraela, bo z Izraelem natychmiast by się związała emocjonalnie. Ale gdy pytam ją zaraz potem, kim dziś jest, odpowiada, że Amerykanką...
A nie Polką pochodzenia żydowskiego mieszkającą w Ameryce?
– Też, ale teraz Ameryka to jej dom. A od kiedy stał się tym domem? Od dnia, w którym poszła na pogrzeb i zobaczyła, że w grobie, do którego składano jej wuja, już ktoś był. Przecież większość z nich w Polsce nie miała rodzinnych grobów, a w – na przykład – amerykańskiej ziemi już leżeli ich przodkowie. Mój ojciec z dziadkiem w latach 70. postawili na cmentarzu żydowskim obelisk – znalazły się na nim wszystkie imiona i nazwiska tych, których stracili, a których udało im się przywołać. Ale tam w środku jest pustka. Jako dziecko chodziłem z nimi na ten cmentarz, to były najdziwniejsze niedziele w życiu. Staliśmy przed obeliskiem, dziadek milkł. Tata go wspierał, ja niczego jeszcze nie rozumiałem. Znowu ta Róża, znowu ten Józio... Patrząc na ich smutek, czekałem na moment, aż wreszcie stamtąd wyjdziemy. U twoich rozmówców uderzają wspomnienia zachowań ich polskich znajomych. Wielu dało się złamać, po „dydaktycznych” rozmowach koleżanki i koledzy żydowskiego pochodzenia nagle przestali dla nich istnieć. – To była główna przyczyna tej emigracji. Na własne oczy zobaczyli, że takie rzeczy są możliwe, że z bliskimi dotąd ludźmi mogło się stać coś takiego. Ktoś ich wezwał na rozmowę, pewnie coś powiedział, zagroził, musieli coś położyć na szali i... poszło. Prowadzili, zdawać by się mogło, normalne życie, studiowali, uczyli się, mieli lepszą lub gorszą pracę, lepszego lub gorszego partnera i nagle ktoś im wyciągnął dywan spod nóg. W sekundę. I gdyby się nawet zdecydowali chodzić na czworakach, to ten dywan i tak zniknie.
Marcin Wicha powiedział mi ostatnio w rozmowie w Radiu Książki, że naprawdę cieszy się z tego, iż jego rodzice nie dożyli.
– Słyszałem. Straszne zdanie. Ja bym wolał, żeby moi rodzice żyli, i myślę, że Wicha również by wolał. Ale go rozumiem. Nie chciałbym, żeby mama i tata zobaczyli, że to się znowu stało. Myślę, że dziś rodzice naprawdę by żałowali, że 50 lat temu jednak nie wyemigrowaliśmy. A żałowanie czegoś u schyłku życia, gdy ma się 70, 80 lat, to jak żywienie się trucizną przez ten czas, który ci jeszcze pozostał. Nie poruszam tego wątku w „Księdze wyjścia”, ale w tych rozmowach często powracał temat naiwności Żydów, którzy jeszcze mieszkają w Polsce. Słyszałem: „Daliście się Polakom nabrać. Oni to robią średnio co dziesięć lat. Zawsze to robili. Teraz przez dwadzieścia parę lat był spokój i straciliście czujność”. Prowadziłem takie rozmowy jesienią i zimą 2016 roku. Przez lata, jeżdżąc po świecie, wdawałem się w dyskusje o tym, że nie można mówić o Polsce jako o antysemickim kraju. Że są ludzie, którzy są antysemitami, ale Polska nie jest antysemickim krajem. Dzisiaj także nie uważam, że Polacy są antysemitami. Ale w dzisiejszej Polsce antysemici dostali głos.
Dlaczego tak się stało?
– Zawsze tak się dzieje, gdy w obozie rządzącym zaczynają się tarcia. Ktoś kładzie na stół „żydowską kartę” – ona prędzej czy później kogoś wysadzi z siodła. Poza tym rosną słupki w sondażach. A potem my wszyscy zbieramy się z tego przez lata.
Słupki się wahają.
– Może dlatego, że się próbują wycofać jakoś z tej ustawy o IPN-ie? Padają sprzeczne komunikaty. To chyba nie jest jakaś bardzo przemyślana strategia. Natomiast nikt mnie nie przekona, że wygłaszanie przez osoby piastujące najważniejsze urzędy tekstów antysemickich, za które zresztą nie ponoszą żadnych konsekwencji, jest zwykłym niedopatrzeniem. To są słowa wypowiadane z premedytacją. One mogą pójść do kolejnych mediów, w których powiedzą, dlaczego w innych mediach powiedziały to i to, a dalej to już samo się toczy.
Ale do czego polskim politykom w 2018 roku potrzebna jest „karta żydowska”?
– To, w skrócie, jak z różnicą między humanistą a behawiorystą. Behawiorysta, gdy chce osiągnąć jakiś efekt lub cel, wymyśla system kar i nagród. Obaj jako ojcowie wiemy, że z dzieckiem łatwiej się dogadać, mówiąc dobre rzeczy, a nie wymyślając kary. Tymczasem nasze państwo zachowuje się jak niedorozwinięty behawiorysta. Wymyśla kary na wszystko. I na zapas. Dlatego zapłacimy cenę za ten nieudany eksperyment. Już widać, co się stało z walką o to, by nie mówić o „polskich obozach”.
Internetowe statystyki pokazują skutek odległy od zamierzonego.
– Bo to tak działa. Jeśli komuś mówisz, że będziesz go karał za mówienie czegoś, to nie zadziała. Tu nie trzeba być wybitnym psychologiem, naprawdę.
Paweł Potoroczyn, były szef Instytutu Adama Mickiewicza, powiedział, że wystarczyło wykupić w „New Yorkerze” reklamę. Na jednej stronie – choć ta by nie wystarczyła, chyba że maczkiem – znalazłyby się wszystkie nazwiska Polaków – Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata. Na drugiej – cztery nazwiska Amerykanów. Tyle.
– A jeśli mówimy: „Ukarzemy was, jeśli jeszcze raz tak powiecie”, to po pierwsze, jest nieprawda to, bo nie ma mechanizmu, w myśl którego to mogłoby się odbyć. A po drugie, taki system zakazów działa nie tylko na dzieci. Gdy ktoś ci mówi, że będzie karał, zawsze znajdą się tacy, którzy podejmą wyzwanie.
A bohaterowie „Księgi wyjścia”? Co mówią?
– Bardzo wielu marcowych emigrantów, niekoniecznie tych z książki, zdecydowało się przyjechać na obchody. Myślę, że to, co się dzisiaj dzieje w Polsce, dla wielu z nich jest ostatecznym argumentem na to, że 50 lat temu podjęli właściwą decyzję. Są już emerytami, powoli podsumowują życie. Niektórzy z nich myśleli być może, że gdyby zostali, ich dzieciom byłoby łatwiej. A może trudniej? I proszę. Nie ma już o czym myśleć. Czytają polskie gazety, przecierają oczy. Część z nich pewnie zdecydowała się przyjechać, by zobaczyć to osobiście. I wyjechać. Jest w tym rodzaj jakiejś – używając znowu psychologicznego języka – perwersyjnej satysfakcji.
Ale pojawiają się i takie głosy: owszem, działania polskich polityków nie były najszczęśliwsze, ale mówienie o tym, że mamy nowy Marzec, to duża przesada.
– Ja także uważam, że to przesada. Bo to jest Luty. Który zresztą nie wiadomo kiedy się skończy. Ale mówiąc poważnie, jeśli ktoś nie protestuje przeciwko antysemityzmowi, który się wylewa, to znaczy, że albo jest mu to na rękę, albo jest idiotą. Tej drugiej możliwości nie biorę pod uwagę, bo mam nadzieję, że moim krajem nie rządzą ludzie, którzy są idiotami. Dlatego uważam, że to polityczna rozgrywka. I wiem, że to g... wrzucone w wiatrak ochlapie nas wszystkich. Nie tylko nas, Żydów. Nie tylko tych, którzy mówią te parszywe słowa. Wszystkich. Teraz znowu wyjadą ludzie...
Wyjadą?
– Już składają aplikacje. Jest ich zdecydowanie więcej niż przez cały ubiegły rok.
Chcą wyjechać, bo się boją?
– Bo nie chcą czekać na to, co będzie dalej. Bo młodzi, którzy mają dzieci, myślą, że jeśli możliwe jest mówienie takich słów, to możliwe są także inne rzeczy. Bardzo bym chciał, żeby ci młodzi nie podejmowali pochopnych decyzji. Bo jako ten starszy chciałbym móc im powiedzieć, że tu się daje żyć. Ale nie mogę im tego obiecać. Chciałbym, żeby to wszystko zahamowało. Wiele osób mówi, że musi się zdarzyć coś, żeby zatrzymać pewne procesy. Że niby im szybciej przyjdzie kryzys gospodarczy... A ja bym nie chciał żadnego kryzysu, nie chciałbym powrotu inflacji, żeby ludzi nie było stać na płacenie za mieszkania. Jestem pewny, że większość z nas tego nie chce. Funkcjonowania na kuli ziemskiej w jakimś nawiasie. Poza tym wiadomo, że im będzie gorzej, tym bardziej Żydzi będą dostawali po nosie. Wiesz, ostatnio spytałem żonę: „Jak myślisz, skąd bierze się to poczucie wyższości?”. Bardzo szybko odpowiedziała: „Poczucie wyższości zawsze się bierze z poczucia niższości”. Wcześniej wiele rzeczy mówiło się między sobą, po cichu i na marginesie. Dzisiaj można już powiedzieć wszystko wszędzie. I jeśli na tym ma polegać to słynne budowanie wspólnoty, która wstaje z kolan, to znaczy, że dla mnie naprawdę zaczyna brakować tu miejsca.
Ty też zastanawiasz się teraz nad wyjazdem?
– Nie wyjadę z wielu powodów. Po pierwsze, jestem za stary. Już nie zacznę mówić po duńsku albo po hebrajsku tak, bym mógł się porozumieć z kimkolwiek, tak jak teraz z tobą. Powiedziałem, że to po pierwsze, ale w zasadzie to dopiero któryś kolejny powód. Nie wyjadę przede wszystkim dlatego, że to jest mój kraj. Nie ma innego kraju, który jest bardziej mój. Lubię być turystą, ale w Polsce jest moje miejsce. Ono bywa dla mnie okrutne jak teraz, ale zdecydowałem się tak właśnie żyć. Nie mam innej ojczyzny.
źródło: http://wyborcza.pl/7,75517,23123108,slysze-czasem-panie-mikolaju-obaj-wiemy-ze-ja-jestem.html
submitted by ben13022 to Polska [link] [comments]


SWIATOWE PRZEBOJE NA AKORDEON mix by Grace Gordon - YouTube DLA PRZYJACIÓŁ*** ✿ ♥ ✿ Kwiaty Dla Przyjaciela ✿ ♥ ✿ YouTube Rada Przyjaciół Harcerstwa Dla Przyjaciół... Kolekcja dla przyjaciół  Polly Pocket Koncert „dla Przyjaciół” ZPiT „Nowa Ruda” TSA 52 dla przyjaciół - YouTube

7 dobrych rad, jak zdobyć grono przyjaciół! - Sympatia Porady

  1. SWIATOWE PRZEBOJE NA AKORDEON mix by Grace Gordon - YouTube
  2. DLA PRZYJACIÓŁ***
  3. ✿ ♥ ✿ Kwiaty Dla Przyjaciela ✿ ♥ ✿
  4. YouTube
  5. Rada Przyjaciół Harcerstwa
  6. Dla Przyjaciół...
  7. Kolekcja dla przyjaciół Polly Pocket
  8. Koncert „dla Przyjaciół” ZPiT „Nowa Ruda”
  9. TSA 52 dla przyjaciół - YouTube
  10. Akordeonowe szlagiery-dedykacja dla przyjaciół. - YouTube

Polly Pocket Po Polsku 💜🌈Lila uczy się pływać🌈Cały odcinek 💜🌈Kreskówki dla dzieci - Duration: 27:34. Polly Pocket Po Polsku 1,806 views 27:34 Produced with CyberLink PowerDirector 13 Dziękuję za ciepłe słowa, za życzliwość w komentarzach. Za buziaczki,pozdrowienia, linków wysyłania. Za wczoraj za dziś. Każdym miłym serca uderzeniem Szczęś... Solo trąbka-dla przyjaciół z nk.-show0.mp4 - Duration: 4:17. Bożena Kopciuszek 66,778 views. 4:17 ♥ ♥♥..DLA WSPANIAŁYCH WSZYSKICH PRZYJACIÓŁ I ZNAJOMYCH ♥ ♥♥.. Enjoy the videos and music you love, upload original content, and share it all with friends, family, and the world on YouTube. Z inicjatywy Starosty Jaworskiego Stanisława Laskowskiego, Tadeusza Koniaka oraz Michała Czarneckiego Komendanta jaworskiego Hufca ZHP, 4 kwietnia oficjalnie... ♥ Kwiaty Dla Przyjaciela ♥ Musik: -III Etiuda E.-Dur. - F. Chopin Wideo - zdjęcia - Christine Wasik The next video is starting stop. Loading... Watch Queue Enjoy the videos and music you love, upload original content, and share it all with friends, family, and the world on YouTube. Podziekowanie dla Przyjaciół - Duration: 3:52. karolinnaa92 67,882 views. 3:52. Yanni - 'Love Is All'-Truth Is Forever!…